Wielkanoc bez procesji rezurekcyjnej? Trudno to sobie wyobrazić. W Giżycku ten świąteczny poranek ma wyjątkową atmosferę — dźwięk dzwonów, zapach kadzidła i śpiew „Wesoły nam dzień dziś nastał” budzą miasto do życia. Ale jak ta tradycja wyglądała kiedyś i jak zmienia się dziś?
Procesja rezurekcyjna — symbol zwycięstwa życia nad śmiercią
To uroczysta msza święta i procesja ogłaszająca światu zmartwychwstanie Chrystusa. Wierni wychodzą z kościołów z zapalonymi świecami, śpiewając radosne pieśni i okrążając świątynię. W Giżycku przez lata procesja była nie tylko wydarzeniem religijnym, ale też okazją do spotkania i budowania wspólnoty.
Jak wyglądała procesja rezurekcyjna dawniej?
- Zawsze o świcie — wierni gromadzili się jeszcze przed wschodem słońca.
- Biel i kwiaty — dziewczynki niosły kosze płatków, którymi obsypywano drogę.
- Dzwony i bębny — rozbrzmiewały na całe miasto, przypominając o wielkiej radości.
- Dekoracje okien — mieszkańcy ozdabiali domy kwiatami i świętymi obrazkami.
Starsze pokolenia wspominają poranne zimno, które znikało wśród śpiewu i ciepła wspólnoty. Każda procesja była wielkim przeżyciem i znakiem, że zaczyna się nowy czas — pełen światła i nadziei.
Jak wygląda dziś?
Procesja nadal jest ważnym punktem Wielkanocy, choć zmieniły się nieco formy:
- Procesje odbywają się nie tylko o świcie, ale i później, by umożliwić udział większej liczbie osób.
- Pojawiają się sztandary, feretrony i bogatsza oprawa muzyczna.
- Po procesji wiele rodzin wybiera się na świąteczny spacer lub wspólne śniadanie.
Dlaczego warto w niej uczestniczyć?
- To doświadczenie, które łączy pokolenia.
- Chwila ciszy i radości przed wspólnym śniadaniem.
- Okazja, by poczuć, że Wielkanoc to coś więcej niż tradycja — to wspólne święto życia.
Procesja rezurekcyjna w Giżycku — wspomnienia mieszkańców
„Pamiętam, jak dziadek budził mnie bladym świtem i szliśmy razem do kościoła. Wokół cisza, mróz na szybach, a potem nagle — dzwony, śpiew, płomień świecy. To było jak cud” — wspomina pani Maria, mieszkanka Giżycka.
„Dziś chodzę na procesję z moimi wnukami. Pokazuję im to, co dla mnie było ważne, i chcę, żeby oni też kiedyś to wspominali” — dodaje pan Stanisław.
Może i Ty w tym roku wstaniesz wcześniej, by poczuć tę magię?