Uratowali tonącego w Kanale Łuczańskim. Dwaj świadkowie ruszyli z pomocą

Akcja ratunkowa w Kanale Łuczańskim w Giżycku

Wędkarz i mieszkaniec Giżycka wyciągnęli nieprzytomnego mężczyznę z Kanału Łuczańskiego. Jeszcze przed przyjazdem służb rozpoczęli resuscytację. W tej historii liczyła się każda minuta.

Tonący w Kanale Łuczańskim. Świadkowie zareagowali przed służbami

Do zdarzenia doszło 31 lipca 2026 roku około godz. 13.30. Służby otrzymały zgłoszenie o tonącym mężczyźnie w Kanale Łuczańskim, w rejonie mostu drogowego od strony jeziora Kisajno.

Na miejsce skierowano policjantów, strażaków Państwowej Straży Pożarnej, ratowników Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz zespół ratownictwa medycznego. Zanim dotarli nad kanał, do działania ruszyli dwaj świadkowie.

Resuscytacja rozpoczęła się jeszcze na brzegu

Wędkarz oraz mieszkaniec Giżycka weszli do wody, wydostali nieprzytomnego mężczyznę na brzeg i rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.

Ratownicy medyczni przejęli działania i przywrócili poszkodowanemu czynności życiowe. Mężczyzna został przewieziony do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Giżycku, a następnie trafił na oddział intensywnej terapii.

Policjanci ustalili jego tożsamość i rozpoczęli wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.

Jak pomóc tonącej osobie i nie narazić siebie?

Najpierw trzeba wezwać pomoc pod numerem 112 i zwrócić uwagę ratownika lub innych osób w pobliżu. Jeżeli można pomóc z brzegu, warto podać albo rzucić tonącej osobie koło ratunkowe, bojkę, linę, wiosło lub inny przedmiot, którego będzie mogła się chwycić.

Bez odpowiednich umiejętności nie należy podejmować bezpośredniej akcji w wodzie. Tonący może działać gwałtownie, a osoba próbująca pomóc nie może stać się kolejnym poszkodowanym. Po wydostaniu człowieka na brzeg trzeba wykonywać polecenia dyspozytora numeru alarmowego. Jeśli poszkodowany nie oddycha prawidłowo, dyspozytor przeprowadzi świadka przez kolejne kroki pierwszej pomocy.

Szybka reakcja naprawdę ma znaczenie

W Kanale Łuczańskim pomoc zaczęła się jeszcze przed przyjazdem karetek i łodzi ratunkowych. Dwaj mężczyźni nie zostali obojętni, a ich działanie dało poszkodowanemu szansę na przeżycie.

Ta historia jest mocna bez dopisywania wielkich słów. Zauważyć zagrożenie. Zawołać pomoc. Zadzwonić pod 112. Zrobić tyle, ile potrafimy i ile możemy zrobić bezpiecznie. Czasem właśnie od tego zaczyna się ratunek.

Czytaj także: MOPR w Giżycku i bezpieczeństwo na mazurskich wodach · Bezpieczne wakacje w Giżycku

Źródła: Komenda Powiatowa Policji w Giżycku, Pacjent.gov.pl

Autor

Mikołaj Kozikowski

Zobacz wpisy autora

Dyskusja

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie będzie widoczny publicznie.