To jest wiadomość, na którą Giżycko czekało od lat. Pochodzący z naszego miasta Bartłomiej „Bartek” Kubkowski przepłynął wpław Bałtyk ze Szwecji do Polski. Po ponad 56 godzinach w wodzie wyszedł na plażę w Dziwnowie i domknął projekt, któremu poświęcił pięć lat życia.
To był jego piąty start do tego wyzwania. Cztery razy morze zatrzymywało go przed celem. W 2025 roku do polskiego brzegu zabrakło mu już tylko 11 kilometrów. Wrócił po niespełna roku i tym razem dopłynął do końca.
Bartek Kubkowski przepłynął Bałtyk za piątym razem
Historyczny finisz nastąpił w niedzielę, 2 sierpnia 2026 roku. Kubkowski wystartował z portu w szwedzkiej Kåseberdze, a zakończył próbę na polskim brzegu w Dziwnowie. Fundacja Cancer Fighters, której zawodnik zadedykował wyzwanie, podała, że pokonał ponad 150 kilometrów i spędził w wodzie ponad 56 godzin.
Był pierwszym człowiekiem, który ukończył wpław przeprawę z portu w Kåseberdze na plażę w Dziwnowie. Ostatnie metry prowadziły już przez płyciznę, ale również tam nie było miejsca na pomoc. Żeby próba została uznana za zakończoną, Bartek musiał samodzielnie wyjść z wody i stanąć na plaży. Zrobił to po przeszło dwóch dobach nieprzerwanego wysiłku.
Ponad 56 godzin bez snu i bez dotykania łodzi
Skala tego wyczynu nie mieści się w samym dystansie. Przeprawa odbywała się bez snu, wejścia na pokład i dotykania łodzi asekuracyjnej. Posiłki oraz napoje były podawane z jednostki na specjalnym wysięgniku. Zespół odpowiadał za nawigację, bezpieczeństwo i kontrolę stanu zawodnika, ale każdy metr Bartek musiał pokonać własnymi siłami.
Przez ponad 56 godzin mierzył się nie tylko ze zmęczeniem. Na otwartym morzu kierunek i tempo zmieniają fale, prądy oraz wiatr. Do tego dochodzą wychłodzenie, sól, brak normalnego odpoczynku i narastające po kolejnych nocach wyczerpanie. W takich warunkach prosta linia na mapie nie oznacza prostej drogi w wodzie.
Pięć prób. Bałtyk zatrzymywał go cztery razy
Ultra Baltic Swim nie był jednym podejściem, lecz pięcioletnią drogą. Każda kolejna próba przynosiła nowe doświadczenie i pokazywała, jak nieprzewidywalne potrafi być morze:
- 2022 – pierwsza próba: 115 km i 32 godziny w wodzie. Pływanie przerwano po załamaniu pogody.
- 2023 – druga próba: 117 km i 40 godzin. Ponownie zdecydowały pogarszające się warunki.
- 2024 – trzecia próba: 72 km i 19 godzin. Silne prądy i choroba morska nie pozwoliły płynąć dalej.
- 2025 – czwarta próba: 159 km i 53 godziny. Bartek stracił świadomość, a zespół wyciągnął go z wody 11 km przed metą.
- 2026 – piąta próba: pełna przeprawa ze Szwecji do Polski i historyczny finisz w Dziwnowie.
Piąte podejście miało być ostatnim. Tym razem historia zakończyła się dokładnie tak, jak Bartek planował przez pięć lat: na polskiej plaży, po pokonaniu całej trasy między szwedzkim i polskim wybrzeżem.
Rok wcześniej zabrakło tylko 11 kilometrów
Czwarta próba była momentem, po którym wielu sportowców mogłoby już nie wrócić. W sierpniu 2025 roku Kubkowski przepłynął 159 kilometrów. Był po trzech nocach bez snu i znajdował się zaledwie 11 kilometrów od celu, gdy jego stan przestał pozwalać na bezpieczne kontynuowanie wysiłku.
Zespół podjął decyzję o przerwaniu próby i wyciągnięciu go z wody. Oficjalna historia projektu mówi wprost o utracie świadomości. Sportowo był to bolesny finał — polski brzeg był już bardzo blisko — ale najważniejsze było zdrowie i życie zawodnika.
Właśnie dlatego tegoroczny sukces ma jeszcze większą wagę. Bartek nie wracał po porażce na początku trasy. Wracał po próbie, w której przepłynął niemal cały Bałtyk i został zatrzymany na ostatnim odcinku. Musiał ponownie przygotować ciało i głowę do ponad dwóch dób w morzu, wiedząc dokładnie, jak trudne mogą być końcowe godziny.
Z Niegocina na Bałtyk. Ta historia zaczęła się w Giżycku
Dla Giżycka ten wyczyn ma szczególną wagę, bo właśnie tutaj zaczęła się pływacka droga Bartka. Trenował w MKS Medyk Giżycko, a później rozwijał się w Szkole Mistrzostwa Sportowego i klubie Śląsk Wrocław. Zanim pojawił się pomysł przepłynięcia morza, były basen i mazurskie jeziora.
W 2012 roku, jako 17-latek, uczcił 400-lecie Giżycka przepłynięciem Niegocina z Rydzewa na plażę miejską. Zajęło mu to 1 godzinę i 47 minut. W miejskim archiwum zachowały się gratulacje ówczesnej burmistrz Giżycka oraz zdjęcie młodego pływaka po ukończeniu trasy.
Trzy lata później pokonał ponad 40 kilometrów przez cztery mazurskie jeziora: Dobskie, Łabap, Dargin i Kisajno. To właśnie na mazurskich wodach budował doświadczenie w pływaniu długodystansowym, które później przeniósł na zupełnie inny poziom.
Droga od Niegocina do Bałtyku trwała czternaście lat. Dla mieszkańców Giżycka nie jest to więc historia zawodnika, któremu można jedynie dopisać nazwę miasta. To historia chłopaka, który tutaj zaczynał, tutaj uczył się otwartej wody i stąd wyruszył po wynik, o którym mówi dziś świat pływacki.
Po drodze był jeszcze rekord świata
W styczniu 2025 roku Kubkowski ustanowił rekord świata w pływaniu 24-godzinnym na basenie 25-metrowym. W ciągu doby pokonał 103 kilometry i 580 metrów, poprawiając poprzedni rekord o 780 metrów.
Basenowy rekord i przeprawa przez morze to dwa różne wyzwania. W hali można kontrolować temperaturę, kierunek i dystans każdej długości. Bałtyk dokłada fale, prądy, wiatr, ciemność i nieustanną pracę nad utrzymaniem kursu. Rekord z Koszalina pokazał jednak, że organizm Bartka jest gotowy na całodobowy wysiłek. Sukces z 2026 roku przesunął tę granicę jeszcze dalej.
Sportowy wyczyn, który nadal pomaga
Ultra Baltic Swim od początku łączył sport z pomocą osobom zmagającym się z chorobami nowotworowymi. Tegoroczną próbę Bartek zadedykował Wojownikom Fundacji Cancer Fighters, w tym dorosłym pacjentom, którzy również potrzebują wsparcia w leczeniu i codzienności po diagnozie.
Po ogromnym odzewie Fundacja wydłużyła zbiórkę do 14 sierpnia 2026 roku do godz. 20:00. Sportowy cel został osiągnięty, ale pomoc nadal może płynąć dalej. To ważne, bo w projekcie od początku nie chodziło wyłącznie o rekord. Kolejne kilometry miały kierować uwagę na ludzi mierzących się z chorobą nowotworową i przekładać sportowe emocje na realne wsparcie.
Bartek, ogromne gratulacje. Dla świata pływania to historyczny wyczyn. Dla nas to coś jeszcze: wielka lokalna duma, bo za tym wynikiem stoi giżycczanin, który swoją drogę na Bałtyk rozpoczął na Niegocinie.

